Cześć, przewodnik na Kominiarski Wierch – wejście od Stołów a zejście Doliną Smytnią. Zapraszam do lektury 😊
Topo mojego wejścia. Różni się ono od tego co jest na mapy.cz. Jeśli chodzi o trudności i czas przejścia to pierwsza część trasy jest raczej podobna natomiast w drugiej części z pewnością łatwiejszy i szybszy jest trawers po południowej stronie wschodniej grani Kominiarskiego Wierchu, czyli ten którym szedłem. A teraz szczegóły.
Przy słupku ‘Polana na Stołach’ opuszczam szlak i idę ścieżką w stronę Suchego Wierchu.
Na Suchym Wierchu są jakieś urządzenia pomiarowe z kamerami, ale można łatwo obejść po prawej stronie.
Wracam na ścieżkę i dochodzę do Przełęczy ku Stawku. Stąd dalej ścieżką w stronę Kominiarskiego Wierchu.
Dochodzę do rozgałęzienia ścieżek. Tutaj skręcam w lewo w tą mniej wyraźną ścieżkę, która prowadzi do jaskiń pod Raptawicką Granią.
Dochodzę do pierwszego żlebu, który łatwo trawersuję.
Za nim po drugiej stronie gdzie jest trochę skałek można było sobie rozwiesić widoczną linę do asekuracji (w normalnych warunkach zupełnie niepotrzebna).
Kawałek dalej dochodzę do kolejnego żlebu, z którego widać Raptawicką Grań. Ścieżka, która powoli zanika, prowadzi nieco w dół ja natomiast zaczynam podejście żlebem w górę. Ścieżki w nim nie ma, ale początkowo jest łatwo.
Nieco dalej po drodze są dwa progi: pierwszy łatwiejszy, drugi trochę trudniejszy za I/II, ale obydwa progi można obejść po nieco stromych zaroślach po prawej stronie.
Wyżej żleb się wypłaszcza i teraz łatwo do góry.
Kawałek dalej pojawia się przełączka w grani, na którą podchodzę.
Teraz z przełączki przejście ścieżką pod granią po stronie Doliny Smytniej na widoczny Kominiarski Wierch.
Przejście jest łatwe i generalnie bezkosówkowe. Dopiero pod samym szczytem jest dość gęsto, ale walka nie trwa długo.
I już na górze. Widoczki ze szczytu każdy zna więc przechodzę do opisu zejścia.
Topo mojego zejścia Doliną Smytnią. Ścieżki tu nie ma, ale w dół orientacja łatwa. Jedyna trudność to bujne zarośla.
Rozpoczynam zejście nieco po prawej stronie. Początkowo trochę kosówki.
Kawałek dalej już wygodniej po trawkach.
Niżej schodzi się żlebem.
Trudności praktycznie brak, ale półtorametrowe pokrzywy dają się we znaki.
Dochodzę do Starej Polany gdzie zarośla ustępują. Stąd na wprost przez las do szlaku.
Dochodzę do szlaku w odległości 100-200 m od Krzyża Wincentego Pola (patrząc od strony schroniska).