9-10 sierpnia Dolina Śnieżna + Wielka Śnieżna Turnia i Śnieżny Szczyt (Can Cer)

Dolina Śnieżna, wspaniały amfiteatr ścian Śnieżnych Turni, Śnieżnego Szczytu, Kapałkowej Strażnicy i górnej części Kapałkowej Grani.
Nie będzie długiego opisu choć wypadałoby, będą suche fakty dla chętnych odwiedzenia „świętego Grala” wśród dolin Tatr Wysokich. NIE ZA DARMO 😉
Wejście kruchą kozią percią w sporej lufie, nie chciałbym chyba tamtędy schodzić, a ciężko o inną drogę odwrotu z jej początku. Wielka Strąga jeszcze przyjaźnie, im wyżej tym bardziej mrocznie, może to też przez zachmurzenie, które wzrastało wraz z wysokością tego dnia. Przejście na Srebrną Strągę przez Krótką Drabinę być może nie do końca trafione w optymalny wariant, ale w granicach II ze słabą asekuracją i końcówka na jednym progu w moim odczuciu powyżej III. Im wyżej tym coraz surowiej i bardziej płytowo, ale tego lata wytopione niemal do 0. Przejście na Złotą Strągę lawirowanie w płytowym terenie o umiarkowanym nachyleniu wybierając suchsze rejony. Następnie nie do końca precyzyjne wstrzelamy się w Jankową Drabinę, ale po lekkiej korekcie w końcu udaje się ją odnaleźć. Z Siwej Przełęczy cofamy się znaną już nam Granią na Wielką Śnieżną Turnię, gdzie złożymy kości do snu, pomimo obaw Słowackiego zespołu spotkanego na szczycie. Cytując „Przecież tu nie ma żadnego płaskiego miejsca żeby się położyć”, „potrzymaj mi piwo” już jest i to było jeszcze bardziej nie za darmo.
Po nocce spacer na Śnieżny Szczyt przez Śnieżny Zwornik i zejście przez Czarną Jaworową, choć były zakusy żeby zajrzeć do Złotego Cmentarzyka i wejść na Wyżnią Lodową Przełęcz bezpośrednio z Doliny Śnieżnej, jednak osłabienie połowy zespołu po chorobie dało się we znaki.