Niedawno mieliśmy na grupie przewodnika na Wschodni Żelazny Szczyt (kto nie czytał – niech nadrobi). Teraz czas na szczyty tuż obok niego.
Startowym punktem trasy są Wschodnie Żelazne Wrota. Łatwiej i krócej jest do nich od Złomisk – jeśli się chwilę zastanowić, to od Zmarzłego Stawu droga ma trudności 0-, przy podejściu „na azymut” (jak idzie większość ludzi) na dole potrenujemy skakanie i wspinanie po bardzo dużych głazach i robi się już „0”, a wyjście jest bardziej męczące. Trasa jest oczywista – kierujemy się po prostu na przełęcz, na lewo od Wschodniego Żelaznego Szczytu, którego nie sposób z niczym pomylić. Miejscami jest krucho, ale nie stromo; wyjście jest bezpieczne i bezproblemowe, nawet jeśli nie trafimy idealnie.
Historycznie bardziej tradycyjny polski wariant prowadzi od doliny Kaczej. Trasy teraz opisywać nie będę – jest przygodą samą w sobie, to bardzo ładne i długie wyjście, orientacyjnie trochę wymagające, technicznie z kilkoma miejscami za 0+. Na ostatnim podejściu do przełęczy śnieg może zalegać nieco dłużej niż od strony południowej.
Hruba Śnieżna Kopa
Każdy, kto znajdzie się we Wschodnich Żelaznych Wrotach, powinien na nią wejść – widoki są o niebo lepsze niż z przełęczy i do tego unikalne. Wschodni Żelazny Szczyt z żadnego innego miejsca nie wygląda tak wspaniale, również Śnieżna Galeria prezentuje się stąd bardzo efektownie.
Od Wschodnich Żelaznych Wrót jest to krótkie, łatwe wyjście w trudnościach „0”. Kierujemy się delikatnie w prawo od pozornego szczytu – są ślady ścieżki i kopczyki. Dochodzimy na grań i tu skręcamy ostro w lewo na właściwy wierzchołek. Przy schodzeniu z powrotem na przełęcz może się zdarzyć, że zejdziemy za bardzo w stronę doliny Kaczej – wtedy lepiej zawrócić i odnaleźć ścieżkę.
Jeśli chcemy iść dalej, czekają nas trzy ciekawe granie, na granicy trudności 0+/I.
Pierwsza z nich to grań z Hrubej Śnieżnej Kopy na Wyżnią Śnieżną Ławkę (przełęcz pomiędzy obiema turystycznie osiągalnymi Śnieżnymi Kopami). Grań jest wąska, ostra i eksponowana, z kilkoma skalnymi „końmi”. Nie obniża się znacząco, raczej prowadzi poziomo. Pierwsze trudniejsze miejsce jest na początku – można się tam „nadziać” na głaz na siedząco. Kolejne jest nieco za środkiem – najbardziej ostry fragment. Można go obejść od strony Śnieżnej Galerii albo (moim zdaniem lepiej) trzymać się grani, pracując rękami, a stopni szukać także po stronie Galerii. Ogólnie polecam trzymać się grani i nie szukać obejść. Trudności raczej jeszcze 0+ (coś jak Lodowy Koń).
Pośrednia Śnieżna Kopa
Grań z Wyżniej Śnieżnej Ławki na Pośrednią Śnieżną Kopę wygląda odstraszająco, ale warto spróbować i iść dalej. Pierwszy uskok obchodzimy z prawej strony (to trudniejsze miejsce), potem trzymamy się grani. Ekspozycja jest, technicznie kilka miejsc za „I”.
Pośrednia Śnieżna Kopa jest najwyższa ze Śnieżnych Kop. Jest też miejscem z opowieści Żuławskiego „Przygoda na Śnieżnej Kopie” o pierwszym przejściu drogi WHP 1429 z wariantem zejścia do doliny Kaczej na boso. Niestety sam byłem tam we mgle, więc nie wiem, jakie są stamtąd widoki.
Z wierzchołka prowadzą jeszcze dwie jedynkowe drogi – jedna „donikąd”, do przełęczy Niżnia Śnieżna Ławka, druga do Złomisk; według opisów nadaje się do zejścia, ale nie znam nikogo, kto nią szedł.
Śnieżna Galeria
Polecam wrócić tą samą drogą na Wyżnią Śnieżną Ławkę i zejść na Śnieżną Galerię. Krótka trasa – kilka minut w trudnościach „0”.
Śnieżna Galeria to miejsce unikalne – lekko nachylony, dość duży taras, widoczny z wielu punktów. Warto obejść ją dookoła – z każdej strony widoki są inne i należą do najciekawszych w Tatrach.
Zasłonista Turnia
Na dolnym końcu Galeria zwęża się w wąską, miejscami eksponowaną grań, którą można dojść przez Zasłonistą Przełączkę na Zasłonistą Turnię (trudności I w jednym miejscu).
Kilka razy da się obejść grań z lewej strony – nie zawsze jest to dobre rozwiązanie, bo trawersy bywają równie eksponowane i mniej lite niż skała na grani. Kluczowe miejsce – charakterystyczny uskok – trzeba jednak obejść z lewej strony; dla osób niższego wzrostu ten odcinek jest „jedynkowy”. Za uskokiem bez większych przeszkód dochodzimy na szczyt, znów raczej lewą stroną.
Szczyt trafił do mojego tatrzańskiego TOP 5 – miejsce unikalne, odległe, w samym sercu Tatr. Byłem tam niedawno dwa razy w ciągu trzech tygodni, mimo że mam mnóstwo innych pomysłów i celów, na które w tym roku może już nie starczyć czasu.
Może znajdzie się „superturysta”, który spróbuje przejść stamtąd dalej na Kaczego Mnicha. Według przewodników droga jest jedynkowa, tylko że grań nie będzie już pozioma, lecz z dużym obniżeniem. Bardzo chętnie poczytałbym lub posłuchał o takim przejściu.
Powrót do bezpieczeństwa polecam tymi samymi drogami. Są też inne warianty, ale mogą być bardziej przygodowe albo wymagające (Żleb Asnyka, zejścia w kierunku Kaczego Żlebu albo przejście z Galerii do Zachodnich Żelaznych Wrót).
Kilka zdjęć: Grzegorz Czubak.
Mapka: Rafal Jonca.













