Dolina Świstowa, Troista Turnia i Hrube Czuby (Rafał Kozubek)

23.07
W poszukiwaniu czegoś generalnie zero-plusowego, widokowego, lecz jednocześnie ciekawego i nieoczywistego, postanawiam zrobić rekonesans w rejonie NW grani Hrubej Turni. Dolina Białej Wody to właściwie zawsze spokojne miejsce, natomiast sama Świstowa Dolina to już miejsce, gdzie można być zupełnie w samotności. I to nie poza sezonem, ale w jego szczycie i przy pięknej pogodzie. Ścieżka prowadząca do doliny z rejonu Polany pod Wysoką jest wyraźna, a w dodatku miejscami jeszcze zachowały się stare znaki szlaku. Powiedziałbym nawet, że pod względem komfortu przewyższa współczesny szlak nad Litworowy Staw. Już z piętra lasów są piękne widoki w stronę progu Doliny Ciężkiej oraz dość jeszcze świeżego obrywu spod Niżniej Młynarzowej Kopy.
Niemal sielankowo robi się w rejonie Pośredniej Świstowej Równi. Soczysta zieleń i słońce, właściwie można by tu spędzić cały dzień. Ale jakieś licho mnie dręczy i każe ruszyć tyłek, zamiast pozwolić wypocząć w pięknych okolicznościach przyrody. Ponad równią jest niewielki wodospad i w jego okolicach ścieżka nieco się zatraca. Dojście nad Świstowe Stawki jest bezproblemowe praktycznie dowolnym wariantem, podobnie dalsza droga na Świstową Kopkę.
Ze Świstowego Przechodu można bez trudności zejść do podstawy północnej ściany Hrubej Turni, a stamtąd szeroki trawiasty zachód wyprowadza na Troistą Przełączkę. Wariant ten nie jest opisany w WHP, ale bardzo łatwy i praktycznie narzucający się. Przed osiągnięciem przełączki mija się depresję opadającą z Hrubej Przełęczy. Wejście nią na przełęcz jest nie bardzo strome, ale ze względu na obfitą lichenobiotę i (brio)florę powiedziałbym, że jedynkowe.
Wschodnia grań środkowego wierzchołka Troistej Turni kończy się 3-metrowym uskokiem, zresztą wschodnia skała turni również zwiesza się ostro na zachód. Poszukując więc łatwiejszego przejścia obniżyłem się znacznie do ciągu trawiastych, a częściowo płytowych półeczek, które doprowadziły do trawniczka pod minikominkiem z zaklinowanym głazem. Tym nietypowym wariantem wydostałem się na górę i dalej na szczyt, czego nie polecam, bo bezpośrednio ponad w/w głazem było trochę luźnych kamieni. Generalnie cała ta opcja to raczej był przykład na to jak się niepotrzebnie zapchać w jakieś dziwne historie mając w pobliżu bezpieczniejsze i łatwiejsze możliwości.
Na głównym wierzchołku Troistej Turni (2025 m) nie ma zbyt wiele miejsca, na popas odpowiedniejszy jest niższy wierzchołek zachodni. Z przełączki między wierzchołkiem zachodnim a środkowym można łatwo zejść do zachodu, kierując się w stronę największego z rosnących w pobliżu krzaczków kosówki.
Dalsza droga przez Zadnią i Pośrednią Hrubą Czubę jest również zero-plusowa. Pośrednia Hruba Czuba to taki już zupełnie niepozorny pipancik, raczej niezasługujący na osobną nazwę. Aby łatwo zejść na Pośrednią Hrubą Ławkę trzeba kierować się najpierw na SW grzędę i z niej na północ do żlebka. Po drugiej stronie przełęczy jest niemal pionowy, dość wysoki uskok Skrajnej Hrubej Czuby. Można jednak bardzo łatwo obejść całą turnię od południa, schodząc kilkadziesiąt metrów po trawach. Wejście od strony zachodniej jest już w większości łatwe. Idzie się do trawiasto-skalistej depresji opadającej ze Skrajnej Hrubej Czuby na północny zachód. Jedynie sama końcówka, po przewinięciu się na północną grzędę, jest czujna (trawiasto-borówkowe stopieńki, ekspozycja).
Hruby Róg i Dwojaki zostawiam sobie na kiedyś. Zejście ze Skrajnej Hrubej Ławki do szlaku w Dolinie Litworowej jest dosyć wygodne – trawy i trochę złomisk, trudności kosówkowych / technicznych brak.