Dolina Batyżowiecka jest mało przyjazna dla wędrowców, rumowiska i piargi pokrywaja ją całą.
Wyruszamy ścieżką wiodącą pod Batyżowiecką Próbę spod wschodniego krańca Batyżowieckiego Stawu. Gdy ścieżka ta zaczyna skręcać w prawo pod górę na próg, opuszczamy ją w lewo przekraczając niewielki rów gołoborzy aż na garb pokryty trawkami, tym garbem ścieżką jak najdalej, po czym rumowiskami pod żleb prowadzący na Przełęcz pod Drągiem (rys.).
Droga na Przełęcz ma dwa warianty (rys.), idąc lewym (orograficznie prawym) wariantem mamy niesamowicie nawet jak na warunki tatrzańskie sypkie rumowisko, po którym wszystko jedzie, nim mozolnie w górę, aż rumowisko to kończy się gładkimi, choć posiadającymi dobre chwyty, ukośnymi płytami, nimi w górę aż do zacięcia (pęknięcia) w wielkiej gładkiej płycie, nim w górę skośnie w prawo na grań, łatwą granią do momentu, aż musimy się opuścić w dół łatwym kominkiem (uwaga, kominek jest jak gdyby “do tyłu”, zejście na wprost jest też dość łatwe, ale mocno eksponowane. Po zejściu spotykamy się z wariantem “prawym” – orograficznie lewym. Żlebikiem (rodzajem pęknięcia) grani Zmarzłego Szczytu pod kopułę szczytową, po czym kilka metrów łatwej wspinaczki na Kończysty Zwornik, czyli zwornik dla grani głównej i Kończystej. Stamtąd granią (w której jest dwumetrowy koń, możliwy łatwo do pokonania okrakiem) na wierzchołek, oddalony około 15 metrów od Zwornika.
Wariant prawy, bardziej stromy, ale pozbawiony przynajmniej w górnej części sypkich piargów, to pionowe gładkie płyty, poprzecinane ukośnymi trawiastymi zachodami, po których łatwo się wchodzi i schodzi, niestety niskim osobom na tych progach brakuje paru centymetrów. Między wariantami jest właściwie tylko jedno przejście w żebrze, które jest poza tym trudno przekroczyć, więc jak się wybierze, tak trzeba iść bez dodatkowych trudności..



